Studio Filmowe KADR


 

SALTO


w reżyserii Tadeusza Konwickiego

premiera cyfrowej wersji  12.04.2010


„U nas wystarczy parę kieliszków i zaraz zaczynają się wspominania, opowiadania o tragediach, bohaterstwach. Nawet jeśli komuś nie łamali kości, to przynajmniej dostał po gębie. Żyjemy w jakiejś malignie martyrologicznej. Salto w to godzi”. Tak Tadeusz Konwicki, który zawsze był w lekkiej opozycji wobec obowiązujących, także w środowisku artystycznym, nastrojów i mód, wyjaśniał, skąd wziął się pomysł na film traktowany jako groteskowe nawiązanie do szkoły polskiej. Pytany, czy Salto to polemika z Popiołem i diamentem, z właściwą sobie przekorą odpowiadał, że nie – jeśli polemika, to z samym sobą, z własną twórczością. Jedno jest jednak pewne: obsadzenie w głównej roli Zbigniewa Cybulskiego nie było przypadkowe, bo Konwicki rolę fałszywego proroka Kowalskiego-Malinowskiego pisał specjalnie dla i „pod” Cybulskiego. Długo musiał reżyser zabiegać o pozwolenie na realizację Salta, głównie ze względów politycznych, bo nie podpisał tzw. kontrlistu, stanowiącego sterowaną przez władze reakcję na napisany wiosną 1964 roku „List 34”, w którym intelektualiści protestowali m.in. przeciwko zaostrzeniu cenzury. Kiedy wreszcie film skierowano do produkcji i Konwicki wiedział, że albo zrobi go teraz, albo nigdy, problemy zaczęła sprawiać pogoda. Według scenariusza akcja miała rozgrywać się w upalne lato, a zdjęcia rozpoczęto w październiku i, wbrew zapewnieniom, Dolny Śląsk wcale nie okazał się miejscem, gdzie zawsze jest ciepło i słonecznie. Stąd też na przykład wygląd sadu wymagał pewnych korekt: na przywiędłych jabłonkach na niteczkach zawieszono setki kilogramów jabłek... Mimo niesprzyjającej pogody ekipie dopisywał humor, zwłaszcza że, poza Cybulskim, znaleźli się w niej ulubieni aktorzy Konwickiego i jego przyjaciele, na czele z Gustawem Holoubkiem i Andrzej Łapickim. Poza tym Irena Laskowska, Marta Lipińska, Zdzisław Maklakiewicz. A także Włodzimierz Boruński, niezwykła postać w polskim kinie: genialny amator, kuzyn Juliana Tuwima i Kazimierza „Lopka” Krukowskiego, poeta, satyryk i niezapomniany odtwórca ról Żydów. Za kamerą – Kurt Weber, jeden z najlepszych polskich operatorów, który za kilka lat zdecyduje się na emigrację. Muzykę, stanowiącą według Konwickiego połowę wartości filmu, skomponował Wojciech Kilar – jego tango, towarzyszące kulminacyjnej scenie Salta, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych motywów filmowych trawestowanych przez innych twórców. Motyw, który dźwięczy w uszach długo po wyjściu z kina, o czym będzie się można przekonać już w kwietniu.


◄◄◄ pozostałe filmy
filmy